Dni mijaly jeden za drugim. Nie obejrzalam sie a brzuszek mialam taki duzy ze nie widzialam wlasnych palcow stop:) Bylam juz w 6 miesiacu ciazy. Bez zadnych psychopatycznych samobujcow, policji i stresu zylo nam sie dardzo dobrze/ Lekarz powiedzial ze jesli nie bede duzo skakac i sie rzucac to mozemy dawac koncerty. Lezalam na lozku a Bill glaskal i obejmowal moj brzuch.
- Monia... - Bill
Tak kotku - ja
- To jest 6 miesiac a twoj brzuch jest taaaki duzy.. - Bill
- To znaczy ze masz duza coreczke albo synka:) - ja
- aaaaaa po tatusiu:) - Bill
- Moze i po tatusiu.. - ja
Nastepnego dnia ja i Bill pojechalismy do szpitala na moje badanie USG. Pierwsze zreszta. Lekarz pokazywal na ekraniku rozne czesci cialka naszego dziecka:)
- Tu widzimy jedna glowke, a tu druga.. - lakarz
- CO PROSZE!? - Bill
- Ale o co panu chodzi? - lekarz
- Powiedzial pan jedna glowke i druga chyba sie pan pomylil - Bill
- Nie. To panstwo nie wiecie to ciaza blizniacza.. - lekarz
- To wspaniale! - Bill
- Oczywiscie:) wiec spodziewa sie pani.. - lakarz
- Nie! Za plec podziekujemy woliny poczekac - ja.
Wyszlismy ze szpitala i wrocilismy do hotelu.
- I co zdrowe? - Tom
- Zdrowe zdrowe.. obydwa.. - ja
- Aha to dobrze - Tom. Ruszyl w kierunku drzwi. Ale w futrynie gwaltownie zachamowal i szybko sie odwrocil
- OBYDWA!!?? - Tom
- No blizniaki:) - powiedzial z dumnym usmiechem Bill
- Dziewczynki? chlopcy? a moze mieszanka? - Tom
- Nie wiem nie znamy plci - ja
- E tam.. z wami taka robota.. czlowiek tu ciekawy a wy BACH nie ma..:) - Tom
- Ale starsze bedzie mialo dredy no nie? - Tom
- Chyba cie pogielo! - ja
- A co nieladnie? - Tom
- Nie no ladnie ale jakos nie wyobrazam sobie mojego dziecka w dredach - ja
- Nie no spoko wasze dzieci - Tom.
Gdy mial juz isc jeszcze na chwile przystanal w drzwich i z ironicznym usmieszkiem powiedzial
- Swoja droga... Bill musiales sie niezle napracowac.. - Tom
- Idz bo jak cie.. - Bill rzucil w niego poduszka ale ten zdazyl uciec. Z korytarza uslyszelismy tylko glosny smiech Toma
- HAHAHAHA nie trafiles! - Tom. Na chwile wszystko ucichlo i ponownie uslyszelismy krzyk ale Sary
- JOOOOOOOOOO - Sara wbiegla do pokoju
- BLIZNIAKI? - Sara
- Noooooooooo - ja
- Supcio, tez bym tak chciala - Sara
- TOOOOOOM chyba bedziesz musil niezle popracowac!!!! hahahaha - Bill krzyczal do stojacego na korytarzu brata ktory zreszta w 2 sekundy byl w pokoju
- Co? - Tom
- No to co slyszales - Bill
- Sara? - Tom
- Ale model!!! - Sara
- Boze kochany juz myslalem.. - Tom odetchnal z ulga
- Ze co? ze jestem w ciazy? - Sara
- Nom - Tom
- W sumie mialam ci powiedziec wieczorem - Sara zlapala sie za brzuch. Tom szybko podniosl glowe
- Oj zartowalam.. - Sara
- Chcesz zebym mial zawal? - Tom
- Nie chcesz miec dzieci? - Sara
- Chce.. ale nie teraz - Tom. Sara sie usmiechnela
- No racja.. ja nie bede miala dzieci ja sobie kupie pieska. - Sara
- Co!? - Tom
- Oj Tomus Tomus... - Sara - chodzmy lepiej spac...
- Racja... to my idziemy do pokoju omowimy dokladniej kwestie dzieci;) - Tom puslil do nas oczko odwrocil sie i wyszedl za Sara zamykajac drzwi. Ja i Bill popatrzelismy na siebie i wybuchnelismy glosnym smiechem. Polozylam sie na lozku a Bill porozmawial troszke z naszymi dziecmi...